czwartek, 10 listopada 2011

polska muzyka filmowa w filharmonii im szymanowskiego w przededniu swieta niepodleglosci

dyrygent mieszanka
aristokracji z neoliberalizmen
to jest bond angielski
który widocznie brał
lekcje walca
i fokstrotu
a przy żadnym utworu
włos mu nie padnie z głowy

a wiec walka dramatu
męczeństwa i miłości
a tysiąc razy
śmierć
pod nieobecnością
poza sceną

trzeba się jeszcze pomodlić
pod pomnikiem piłsudskiego

bo to polska właśnie


(wer haette in deutschland the godfather in der philharmonie gegeben, nur weil nino rota 100. geburtstag hat?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz